Dyskografia

[...] "Seventh Trip" to album, którego nie odkryjesz przy pierwszym przesłuchaniu. Więc zagraj to raz jeszcze, i zagraj głośno [...]

Albumy :: Seventh Trip

The seven album itch - what's valid for married life, isn't necessarily for music.
Kroke didn't get lost in the dark grounds of a midlife crisis, and their seventh album is more than an itch of desire.
The dynamic range of his recording hasn't been diminuished by data compression. This decision is more than a technical detail - it's reference to the basic understanding of Kroke's music: virtuosity and passion, pleasure and deep emotion. Therefore Kroke consider themselves as Klezmorim, although their music has developed from what is regarded as traditional Klezmer music. The direction of this movement is decisive, and this direction is forward. Avant-Garde.
Seventh Trip is an album that may not open up at first hearing. So play it twice, and play it loud.

Till Schumann

TOP ↑

Utwory:

1) Awakening

Kukurba (4:00)

2) Papillon

Bawoł (5:08)

3) Canon

trad. (5:24)

4) Eddie

Kukurba (5:02)

5) River of Shadows

Bawoł/Kukurba/Lato/Grela (8:12)

6) Dance of the Snowflake

Kukurba (5:54)

7) Journey

Bawoł/Kukurba/Lato/Grela (6:14)

8) Io

Bawoł/Kukurba (3:17)

9) Tomorrow for a While

Lato (6:11)

10) Seventh Trip

Kukurba (8:20)

Muzycy

Tomasz Kukurba: viola, electric viola, violin, flute, voice, whistling, percussion, mouth percussion and all other instruments.

Jerzy Bawoł: Accordion

Tomasz Lato: double bass, electric double bass.

Guest musicians: Tomasz Grochot: drums, percussion. Dariusz Grela - more than one hundred ideas.

TOP ↑

All Tracks arranged by Kroke and Dariusz Grela.

Recorded and mixed by Dariusz Grela at NLD Studio, Cracow, 2006/2007.

Photos: Emanuela Danielewicz. Design: mquadrat/Michael Vogt.

Kroke: Seventh Trip

TOP ↑

Podróż na wschód z Kroke

Tytuł "Seventh trip" podkreśla, że to już siódma płyta, nie licząc tych z Nigelem Kennedym czy Edytą Geppert; siódma muzyczna podróż, nagrana w krakowskim studio Nieustraszeni Łowcy Dźwięków, a wydana przez berlińską firmę Oriente Music.
Zaczynam od tytułu, w którym - co podkreślają muzycy Kroke - o ową podróż czy wycieczkę idzie, aby tym samym odsunąć jego kojarzenie z "odlotem" po zażyciu narkotyków.
A zatem jest to już siódmy album w 15-letniej karierze Jerzego Bawoła, Tomasza Kukurby oraz Tomasza Laty. I kolejny, który ukazuje ich konsekwentne odejście od muzyki klezmerskiej na rzecz własnej. Oczywiście, ślady dawnych fascynacji pozostały (m.in. muzyką sefardyjską), ale od lat Kroke sytuuje się w nurcie world music, przy czym na najnowszym albumie jest to świat Orientu.
To zarazem kolejny album, w który wpisane są udzielające się słuchaczowi emocje; który siłą muzyki szybko opanowuje naszą wyobraźnię i uczucia. A przy tym - jak i na poprzednich albumach - są to piękne muzyczne tematy. "Eddie" Kukurby to melodia wręcz przebojowa.
Trio starannie operuje przy tym odmiennymi nastrojami - nostalgiczną kompozycję Bawoła "Papillon" przełamuje tradycyjny "Canon", a po skocznym "Eddiem" następuje rozmarzony utwór "River of Shadows" - podpisany przez cały zespół i realizatora nagrań Dariusza Grelę - aby z kolei przejść w "Dance of the Snowflake", jeszcze jeden piękny temat Kukurby. I tak można opisywać kolejne kompozycje aż po opartą na kontraście pulsu i smyczkowych pasaży kompozycję Laty "Tomorrow for a While" i tytułowy utwór Kukurby, nie tylko wyraźnie odwołujący się do orientalnej melodyki, ale także wsparty melizmatyczną wokalizą kompozytora.
To kolejna piękna płyta tria, wspieranego także tym razem przez perkusistę Tomasza Grochota. Nie zmieniło się również powodzenie zespołu w Europie, ogromnie cenionego m.in. w Hiszpanii (miał nawet dać koncert dla króla Juana Carlosa), a po świętach wyruszającego na tournee po Niemczech, Austrii, Szwajcarii. Kroke pozostaje jednak wciąż niedostrzegane przez polskie media.
Zanim muzycy Kroke zagrają w Krakowie, w czerwcu, udajmy się w podróż z nimi już teraz. Godzina z ich muzyką sprawi, że świat, w jaki powędrujemy, wyda się nam lepszy i piękniejszy. I na pewno zechcemy do niego powracać.

Wacław Krupiński
Recenzja pochodzi z Dziennika Polskiego, z dnia 06.04.2007 r.

TOP ↑