Recenzje koncertów
Zapraszamy do dzielenia się wrażeniami i opiniami z koncertów Kroke, na których byliście. Chętnie opublikujemy Wasze recenzje.
Piszcie na adres kroke (at) home.pl
Recenzje i opowieści
[...] Ich muzykę trzeba wchłonąć całą duszą i pozwolić sobie odpłynąć [...]
Zapraszamy do dzielenia się wrażeniami i opiniami z koncertów Kroke, na których byliście. Chętnie opublikujemy Wasze recenzje.
Piszcie na adres kroke (at) home.pl
Kroke w Geteborgu, Szwecja, 28.09.1997
...Piwnica jazzklubu "Nefertiti" w Geteborgu była wypełniona do ostatniego stojącego miejsca... wśród publiczności dało się również zauważyć elitę szwedzkich jazzmanów. Kroke w składzie: T. Kukurba - altówka, śpiew, J.Bawoł - akordeon, T. Lato - kontrabas, dali koncert, który śmiało można nazwać klezmerskim wydarzeniem roku w Skandynawii - było kilka festiwali folklorystycznych, gdzie inne kapele brały udział, ale Kroke tworzą klasę samą w sobie... A jak przyjęła to publiczność? Po prostu entuzjastycznie. W Nefertiti od dawna nie było "standing ovations". Albo jak moja mama to powiedziała: "To była radość, to był Kadysz, jeśli Bóg to słyszy, to On musi się radować. Ci chłopcy swoją muzyką spełniają wielkie posłannictwo".
Dla tych, którzy spodziewali się tradycyjnej kapeli, muszę wyjaśnić: Kroke to nie jest kapela, którą się wynajmuje na wesele, czy barmicwę. Ich muzykę trzeba wchłonąć całą duszą i pozwolić sobie odpłynąć...
Alexander Niemand
Recenzja zamieszczona we wkładce płyty Live At The Pit.
WOMAD Festival Rivermead Leisure Complex
Jednym z olśnień wieczoru było Kroke, polskie trio klezmerskie, które dało trzy występy podczas trzech kolejnych dni. W sobotni wieczór, Kroke wypełniło dźwiękami aż po sam dach namiot, w którym odbywał się koncert.
Skład instrumentalny zespołu jest minimalny - kontrabas, akordeon i altówka, od czasu do czasu altowiolista dorzuca do tego wokalizę, przejmującą swym pełnym tęsknoty jękiem. To właśnie ta zdolność muzyków do empatii tworzy burzę dźwięków, kreuje nastrój, już to żałobny, już to pełen frenetycznej, prawie jazzowej zabawy. Choć ich muzyka wyrasta z tradycji muzycznej tętniących życiem społeczności żydowskich Europy wschodniej sprzed okresu nazizmu, nie jest to próba ożywiania tradycji na siłę.
Po ich entuzjastycznym przyjęciu podczas tego weekendu, Real World porwał ich do swego studia nagraniowego, gdzie pracują teraz ze “starym farmerem” Peterem Gabrielem.
Londyn, 01.08 1997, The Independent
Materiały z oficjalnej strony zespołu Kroke
Oklaski dla Polaków na North Sea Jazz Festival
Sporym powodzeniem cieszył się na festiwalu cykl koncertów "Klezmer Meets Jazz", w którym wystąpiło krakowskie trio Kroke. W czasie występu Polaków liczba słuchaczy powiększała się z utworu na utwór, aż w końcu zapełniono wszystkie miejsca stojące, balkon i parkiet przed estradą… Zafascynowani muzyką żydowską, improwizują na bazie tradycyjnych motywów, tworząc pasjonujący spektakl, wciągający każdego wrażliwego na muzykę słuchacza. Słuchająca uważnie przez cały koncert publiczność zerwała się z miejsc, by owacją na stojąco skłonić muzyków do bisu. To byla jedna z bardziej spontanicznych reakcji na tej imprezie.
Warszawa, 13.07.1999, Rzeczpospolita, Marek Dusza z Hagi
Materiały z oficjalnej strony zespołu Kroke
Święto klezmerskie w Sörda Teatern
Dzisiejsi muzycy zręcznie przewijają się wśród stylów.[…] Brave Old World zaimponował rozmachem i swymi kompozytorsko dopracowanymi kawałkami, ale punktem centralnym festiwalu był jednak Kroke.[…] U Kroke dziwne jest to, że mają tak indywidualny styl, równocześnie uwypuklając to, czym obecnie jest muzyka klezmerska… równie zręcznie wychodzi im transformacja starej kultury do nowej rzeczywistości. Muzyka tworzona przez Kroke to naprawdę "The Sounds of the Vanishing World" (wykorzystując tytuł ich najnowszej płyty), przeniesione do teraźniejszości… Wielkość Kroke polega na zdolności łączenia tego, co bliskie z tym, co dalekie oraz teraźniejszości z przeszłością i dzięki temu stają się oni tak wyraźnymi przedstawicielami współczesnej muzyki klezmerskiej.
Sztokholm, 26.10.1999, Dagens Nyheter, Andreas Engström
Materiały z oficjalnej strony zespołu Kroke
Koncert zespołu Kroke w Klubie 13 Muz
Dali dwugodzinny koncert, a i tak publiczność nie chciała ich puścić. Kroke, jeden z najlepszych zespołów muzyki żydowskiej w Europie, gościł w piątek w Szczecinie. Po ponad dziesięciu latach wspólnego muzykowania trójka krakowskich klezmerów (Kroke to w jidysz Kraków) ma w każdym europejskim kraju swojego menadżera, a u siebie, w Polsce, wciąż nie są tak popularni, jakby na to zasługiwali. Jednak ich piątkowy występ w Klubie 13 Muz ściągnął tłum. Sala wypełniła się po brzegi. Przyszli starsi, przyszła młodzież. I nie sądzę, żeby ktoś po koncercie poczuł się zawiedziony.
Trzech muzyków w czarnych kapeluszach pokazało niesamowitą klasę, potwierdzając opinię, że należą do światowej czołówki. Zagrali utwory z różnych płyt, przeplatając tradycyjne kompozycje żydowskie własnymi. Dawno nie widziałam zespołu grającego z taką swobodą. Cała trójka dała pokaz wirtuozerskiego opanowania instrumentów (artyści są absolwentami krakowskiej Akademii Muzycznej) połączonego z autentyczną radością ze wspólnego muzykowania. Widać było, że Tomasz Kukurba (skrzypce, altówka), Tomasz Lato (kontrabas) i Jerzy Bawoł (akordeon) doskonale się rozumieją. A to pozwalało im na mnóstwo żywiołowych improwizacji, choć tak naprawdę doskonale przygotowanych. Tym wszystkim wręcz uwodzili publiczność, prowadząc jej emocje przez różne skrajne stany - od nostalgii po nieodpartą radość.
Kroke dało dwugodzinny koncert, a i tak szczecińska publiczność nie chciała ich puścić. Bisowali kilkakrotnie. Jednym z bisów było popisowe perkusyjne solo Tomasza Kukurby wystukiwane na kontrabasie. Kiedyś po takich koncertach monetami wypełniały się klezmerskie kapelusze lub tace. Teraz publiczność kupuje bilety i płyty. W przerwie i po koncercie w 13 Muzach niektórzy nabywali nawet od razu po kilka krążków zespołu.
Szczecin, 16.03.2003, Gazeta Wyborcza
Materiały z oficjalnej strony zespołu Kroke
Koncert zespołu Kroke w Blue Note
Dopiero po raz drugi w naszym mieście zagrał zespół Kroke. Jego międzynarodowa sława dotarła jednak i do Poznania, bowiem klub Blue Note szczelnie wypełnił się w sobotę publicznością. Zabrzmiała znakomita muzyka.
Są koncerty, które zachwycają biegłością techniczną wykonawców, choć często nie stoi za nimi walor duchowy. Są i takie, podczas których artyści potrafią wytworzyć niezwykły klimat, ale gorzej radzą sobie z dramaturgią czy brzmieniem całości. Są wreszcie i takie - bardzo nieliczne - podczas których wszystkie te elementy tworzą spójną, niecodzienną całość. Koncerty, podczas których płynąca ze sceny muzyka jest w stanie poruszyć - posługując się patetycznym nieco sformułowaniem - i ciało, i duszę. Taki właśnie koncert odbył się w sobotni wieczór w klubie Blue Note. Taki koncert "przydarzył się" muzykom zespołu Kroke i gorąco oklaskującej go publiczności.
Krakowskie trio jest jednym ze szczególnych przypadków krajowej sceny muzycznej. W Polsce - mówiąc oględnie - przeciętnie znani, robią furorę na Zachodzie Europy, tam wydają swe świetne płyty i tam większość czasu koncertują. Pewnie między innymi i z tego bierze się dbałość o brzmienie i szacunek dla publiczności. Stąd zaś, czyli z rodzimych natchnień, rodzi się to, co najważniejsze - zawartość i wartość tej muzyki. Bo Kroke będąc zespołem ze wszech miar współczesnym, niezwykle mocno, gruntownie wręcz inspiruje się tradycją. Propozycja grupy swe źródła bierze z kultury żydowskiej (muzycy nie kryją, że ich twórczość "zaczęła się" na krakowskim Kazimierzu). Nie jest jednak standardowym, schematycznym "ogrywaniem" dobrze znanych tematów. Jej siła polega na spontanicznym, pełnym witalności reinterpretowaniu tego, co znane z przeszłości. Kiedy więc członkowie tria wykonują tradycyjne utwory, grają je - dosłownie - od siebie, wzbogacone o własną wrażliwość, żarliwość, pomysłowość. Kiedy grają własne kompozycje, idąc swoim autorskim tropem, pozostają cały czas w kontakcie z klasycznym klezmerskim muzykowaniem. Potrafią przy tym zdobyć się na spory dystans, doskonale bawić siebie i publiczność - jak choćby wtedy, gdy skrzypek gra dłońmi perkusyjne solo na pudle kontrabasu. Skrzypek Tomasz Kukurba, akordeonista Jerzy Bawoł i kontrabasista Tomasz Lato potrafią lekkością swego grania zachwycić ludzi nie znających wcześniej ich nagrań, finezją potrafią zafascynować wymagających melomanów.
Tak też było i w czasie sobotniego koncertu, w czasie którego zespół, promując swe najświeższe wydawnictwo "Ten Pieces To Save The World", zagrał zarówno utwory nowe, jak i te znane z wcześniejszych płyt.
Poznań 16.03.2003, Gazeta Wyborcza, Tomasz Janas
Materiały z oficjalnej strony zespołu Kroke