Ważne informacje, zapowiedzi koncertów oraz inne ciekawostki

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć, ale nie możecie znaleźć w innym miejscu

2009

Łukasz Stasiełowicz opisuje koncert Kroke w Policach

Są tacy, którzy utwory z "Out of Sight" mogli już usłyszeć na koncertach, a niektórzy zdążyli także opisać swoje wrażenia. Na portalu uwolnijmuzyke.pl ukazał się tekst Łukasza Stasiełowicza, poświecony listopadowemu koncertowi w Policach. Tekst jest krótki, ale pełen emocji, a czytelnik nie musi być tylko czytelnikiem - dzięki wrzuceniu przez autora dwóch fragmentów wideo ("Desire" i "Ajde Jano"), może także zostać widzem. Redakcja niniejszej strony dziękuje Łukaszowi za możliwosć wykorzystania jego tekstu do nabicia własnych statystyk :-) obiecuje, że już wkrótce zaprezentuje własne refleksje pokoncertowe, czytelników, widzów i słuchaczy zaprasza na koncerty, a zespołowi poddaje pod rozwagę apel o rejestrację i wydanie koncertu w wersji filmowej. Jak widać, nie tylko my wnioskujemy o wydanie płyty DVD. Społeczeństwo się domaga! :-)
Cały tekst Łukasza: tutaj


Wacław Krupiński o płycie "Out of Sight"

"Radość ma podwójna"
Na płyty takich wykonawców czekam zawsze z tą samą radością i zarazem pewnością, że nie zdarzy się nic, co by miało promienny nastrój spotkania zakłócić. Jakże niewielu takich artystów - dających a priori gwarancję, że słuchając będzie się odczuwać jedynie przyjemność.
Niegdyś, po koncercie tego zespołu, a cenię go ogromnie, narzekałem w tej rubryczce na nadmiernie eksponowaną perkusję, na zbyt w związku z tym rozbudowane partie jednego z muzyków, który dominując zburzył wcześniejszą harmonię pomiędzy trzema instrumentami zespołu. Ten krążek miał być powrotem do brzmienia wcześniejszego, niejako akustycznego, acz z altówką wzmacnianą elektronicznie. Stąd radość ma podwójna. Teraz, przesłuchawszy wielokrotnie, nie tylko wiem, że tak jest, ale nawet sobie myślę, że może to płyta tej formacji najlepsza; że to, co tym razem stworzyli Jerzy Bawoł, Tomasz Kukurba i Tomasz Lato jest najdoskonalsze. (...)
Dziennik Polski, 2009-10-19
Cały tekst można znaleźć na internetowej stronie Dziennika Polskiego


Filip Łobodziński o płycie "Out of Sight"

"Globalne klezmerstwo"
Ósma w pełni autorska płyta krakowskiego tria zasadniczo nie przynosi rewolucji, jest za to świadectwem coraz szerszej perspektywy, w jakiej zespół widzi swój muzyczny świat. Już na poprzedniej - "Seventh Trip" - mocno dawały o sobie znać fascynacje pozaeuropejskie (Bliski Wschód), teraz nasi czołowi klezmerzy odwiedzają nawet północną Brazylię ("Madrugada") i zachodnią Afrykę ("Mecalakuku'). Nie rezygnują wszelako z tego, co jest ich głównym powołaniem - bo nawet w tych egzotycznych slajdach znać żydowską lirykę, werwę i humor. Zgodne to zresztą z tradycją dawnych klezmerów ze środkowoeuropejskich gościńców - musieli umieć zagrać wszystko. Świetna płyta. Po prostu.
Newsweek 43/2009 (25.10.2009)


"Sekret Kroke"

W związku z pojawiającym się tu i ówdzie pytaniami, wątpliwościami i dylematami natury również finansowej, a dotyczącymi wydanej niedawno książki "Sekret Kroke", redakcja postanowiła udać się do księgarni i sprawdzić, o co chodzi.

Odpowiadamy na pytanie pierwsze: nie, książka "Sekret Kroke" nie jest analizą muzycznych dokonań zespołu Kroke, ani też podręcznikiem typu: "Wykonaj to własnoręcznie, a też wydasz osiem płyt plus dwie z kimś innym".

Odpowiadamy na pytanie drugie: nie, w książce nie występuje zespół Kroke, a jedynym jej związkiem z zespołem jest słowo "Kroke", które jak wszyscy wiedzą, oznacza "Kraków", ale tytuł "Sekret Krakowa" nie brzmiałby tajemniczo. Powieść rozgrywa się w przedwojennym Krakowie, w większości na Kazimierzu. Muzyków odnotowano paru, ale jedyny akordeonista ma na imię Samuel, nikt nie gra na kontrabasie, pojawia się za to klarnet i choć z "Ogniem i mieczem" pamiętamy, że do niektórych niewiast można się zwracać per "basetlo", to w rzeczonej książce nie występuje żadna postać, do której chciałoby się powiedzieć "altówko".

Odpowiadamy na pytanie trzecie: tak, czyta się lekko i jeśli ktoś szuka lektury na letnie poranki albo zimowe wieczory, to spokojnie może po nią sięgnąć. Ale niech ów ktoś pamięta, że literatura rozrywkowa (w tym kryminał czy sensacja) jest literaturą rozrywkową. Li i tylko. Jeśli więc czytelnik chciałby w książce znaleźć głębię, dramatyzm oraz koktajl z Prousta, Gretkowskiej i Houllebecqa, to nie radzimy, a nawet odradzamy. Ale jeśli czytelnik chciałby sobie poczytać o spiskach, bijatykach, kontrwywiadzie goniącym Inkwizycję, Inkwizycji goniącej faszystów, faszystów goniących mrzonki i pięknej Rebece, która "w utęsknieniu czeka" na swojego księcia i która nie tylko się go doczekuje, ale w dodatku okazuje się, że to prawdziwy książę, jeśli czytelnik lubi powieści mocno osadzone w planie miasta oraz jeśli lubi tropić w książkach cytaty, odwołania i inne zabawy literackie - spokojnie może sięgnąć po "Sekret Kroke". Parę godzin przyzwoitej rozrywki zapewnione.
Tylko i aż.

Nowa płyta już jest!

1 października ukaże się nowy album Kroke, zatytułowany "Out of sight".

Ósma płyta, dziesięć utworów, pięćdziesiąt pięć minut muzyki.
Niecierpliwi mogą próbować kupić płytę u wydawcy, cierpliwi niech sprawdzają u polskiego dystrybutora i w sklepach muzycznych, a pierwszą recenzję można przeczytać w naszej księdze gości.

Jesteśmy pierwsi? Tak, chyba jesteśmy pierwsi! :-)


Pokoncertowo...

Kroke gra - prasa opisuje, fotografowie robią zdjęcia.
Na stronach Wirtualnej Polski można obejrzeć galerię (no, powiedzmy, że raczej galeryjkę) zdjęć z koncertu Kroke i Nigela Kennedy'ego na festiwalu "Warszawa Singera", a w krakowskim "Dzienniku Polskim" można przeczytać recenzję Wacława Krupińskiego z koncertu Kroke (oraz Motion Trio i Lidii Jazgar z zespołem Galicja) w nowohuckim Forcie 49.


Nowa płyta tuż-tuż

O tym, że Kroke nagrywa nową płytę, wróbelki ćwierkały już od bardzo dawna, a część redakcji miała nawet okazję zobaczyć to nagrywanie na własne oczy (druga część redakcji, oczywiście, zazdrości). W ostatnich dniach ze źródeł zbliżonych do dobrze poinformowanych napłynęła wiadomość, że najnowszy, ósmy album Kroke będzie nosił tytuł "Out of sight", co na język polski przekłada się jako "Poza zasięgiem". Zazwyczaj "poza zasięgiem wzroku" ale w przypadku muzyki wzrok jest jakby średniopotrzebny. Najprościej więc będzie... na razie nie tłumaczyć tytułu wcale :-)


Kroke w studio

Jak doniosły nam dobrze poinformowane źródła - zespół Kroke wszedł do studia. Po dokładniejszym sprawdzeniu okazało się, że nie tylko wszedł, ale nawet został w nim na dłużej. Zdjęcia - wkrótce. Nowa płyta - podobno jesienią.


Infinity - Kapela Ze Wsi Warszawa

Ukazał się czwarty studyjny album Kapeli Ze Wsi Warszawa Infinity. O samej płycie nie będziemy pisać - recenzje, opowieści i wywiady członkami zespołu można znaleźć w prasie, a muzyki każdy powinien posłuchać sam. Dla tych, którzy lubią muzykę zespołu Kroke istotna może być natomiast informacja, że w nagraniu "Infinity" wziął udział Tomasz Kukurba - można go usłyszeć w utworze "1.5 h" (drugim na płycie).
Zapytany, czemu Tomasz Kukurba zagrał na "Infinity", muzyk Kapeli Ze Wsi Warszawa, Wojtek Krzak odpowiedział: "Dzięki Tomkowi w ogóle sięgnąłem po skrzypce. Koncert Kroke, który obejrzałem w 1996 roku, zadecydował o mojej przyszłości. Dlatego wielkim zaszczytem było dla mnie zaproszenie go do udziału w naszym nagraniu".
("Dziennik Polski" 2009.02.05., dodatek kulturalny "Magnes", wywiad Pawła Gzyla z Wojtkiem Krzakiem "Ta sama wibracja")

TOP ↑